Szanowny Widzu Heliosa,

Na naszych stronach używamy technologii, takich jak pliki cookie, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również nasi Zaufani Partnerzy, którzy chcą reklamować treści dopasowane do Twoich preferencji. W związku z wejściem w życie od 25 maja 2018 roku Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane popularnie jako „RODO”) chcielibyśmy zapoznać Cię z poniższymi informacjami zanim przejdziesz do naszej strony. Klikając w link „Przejdź do strony” lub zamykając to okno lub korzystając dalej ze strony zgadzasz się na postanowienia opisane tutaj.

Przejdź do strony »

Wydarzenia

Szczegóły

"Aladyn" - ogłoszenie zwycięzców konkursu

"Aladyn" - ogłoszenie zwycięzców konkursu

Aladyn ewidentnie podbił Wasze serca i zainspirował do przesyłania kreatywnych odpowiedzi konkursowych. Dziękujemy za wszystkie przesłane zgłoszenia. Po burzliwych naradach jury postanowiło wyróżnić poniższe trzy osoby.

Nagrodę główną otrzymuje: Patrycja Sidwa. Drugie miejsce zajmuje Michał Czarnowski, a trzecie Piotr Tobys.

Oto nagrodzone zgłoszenia:

PATRYCJA SIDWA:
Gdybym miała latający dywan, liczyłabym na to, że może mnie zabrać w podróż po świecie Disneya. Najpierw poleciałabym do Nowego Orleanu, by zatańczyć z muzykującym aligatorem w takt piosenki szczerbatego świetlika. A gdy już uściskam całkiem uroczą Mamę Odie i zyskam jej dobre słowo to polecę do Chin z czasów najazdów Hunów, by wesprzeć Mulan w walce. Kiedy już zwyciężymy, polecę trochę pozwiedzać - dla odpoczynku. I mam nadzieję, że lądując obok powykrzywianych gargulców broniących wież Notre Dame, po katedrze oprowadzi mnie sam Quasimodo. Bo któż zna lepiej to miejsce niż on? A żeby nie przerywać inspirujących podróży, dołączę do Johna Smitha, który stawia pierwsze kroki na nowym lądzie. Bym i ja oczami Pocahontas mogła zobaczyć piękno natury, której nie zniszczył jeszcze człowiek. By mnie nauczyła słuchać wiatru i bicia serca lasu. By zobaczyć Amerykę, tą prawdziwą... A gdy już będę tak blisko z przyrodą i jej stworzeniami, polecę obejrzeć fajerwerki nad statkiem księcia Eryka, mając nadzieję, że usłyszę podekscytowany oddech Ariel i że ujrzę piękny syreni ogon rozbijający taflę jeszcze spokojnej wody. I wtedy, gdy już zobaczę wszystko, co bym chciała, oddam swój latający dywan Robin Hoodowi, by był jeszcze skuteczniejszy w walce o warunki życia biednych ludzi. Porzucając ten baśniowy świat, wejdę w przygnębiający świat po snapie Thanosa. Kto wie, może to ja wszystkich uratuję? A największy bohater Marvela będzie mógł cieszyć się miłością córki kolejne 3000...

MICHAŁ CZARNOWSKI:
Zaschło mi w gardle, i słów mi brak.
Dywan podleciał... NO ALE JAK!
Co tam karoce, co tam bolidy
(ja mam, przysięgam, chyba dziś zwidy...)
Nie ma silnika, a lata jak strzała,
i nie ma skrzydeł... no ale DZIAŁA!
Wsiadam, a dywan pyta: "I co tam?
Na jaki kierunek dzisiaj ochota?"
Tutaj już wchodzi lekka panika,
szukam swych myśli i w gębie języka
(z tym, że on lata to już przesada,
ale, litości, TO JESZCZE GADA?!)
Myślę: Oddychaj, wczuj się w historię,
przemień w praktykę bajkową teorię.
I nagle... spokój. Wczuwam się w rolę.
Nagle chcę wszystko zostawić na dole
i ruszyć dalej, niż rzut beretem.
Gdzie wzrok nie sięga - w końcu mam pretekst!
"Ruszaj na skos od życia poziomu!
Postaw marzenia, dywanie, do pionu!"
Dywan pomyślał, i ruszył z kopyta.
Bez żadnych ALE, zwątpień i pytań!
Nie ma konkretu, nie ma kierunku...
a ten mi ruszył. RUSZYŁ. RATUNKU!
Koń na wyścigi to, czy torpeda?
Szybciej tym płótnem już chyba się nie da...
A więc kierunek nie ma znaczenia,
dywan przez podróż życie odmienia!
Leci, gdzie czuje, że lecą myśli.
Kto takie cudo w ogóle wymyślił?!
Najpierw się bałem, teraz mam frajdę
- może gdzieś siebie po drodze znajdę?
Bo chociaż pędzę, to jakby życie...
trochę zwolniło. CO ZA ODKRYCIE!
Lecę przed siebie, trochę na gapę
i czuję jak mnie w gardle coś łapie.
Czy to... emocje? Ja tu w obłokach...
a tu się wdarła łza mi do oka!
Człowiek się stara wyglądać męsko,
a przyjdzie łza... i kończy z klęską.
Kończę wzruszony, bo już wiem wszystko,
i za tę wiedzę kłaniam się nisko.
Nie ważne dokąd, PO CO jest ważne
- żeby coś przeżyć, poczuć wyraźniej,
żeby zrozumieć, skończyć lub zacząć,
to takie rzeczy w życiu coś znaczą.
I to stąd dywan tak mnie zachwycił,
wszystko pode mnie sprytnie obliczył:
dystans i drogę, nawet kierunek.
I za to, dywanie, WIELKI SZACUNEK!


PIOTR TOBYS:
Tak. Mam Latający Dywan. Od wczoraj. I natychmiast pomyślałem, że taka okazja by go użyć, już nigdy więcej się nie powtórzy. W końcu mam już 60 lat. Joanna. Tak ma na imię moja miłość. Zawsze pragnąłem tylko jednego...by była szczęśliwa. Więc postanowiłem zabrać Ją tam, gdzie już kiedyś była. Ale bardzo dawno temu. To czas Jej i mojego dzieciństwa. Czas beztroski, radosnego śmiechu i umorusanych rąk. Czas kiedy można było przytulić się do Mamy, czas na słuchanie dobrych rad Taty. Czas naszego dziecięcego szczęścia. Więc właśnie tam lecimy na naszym latającym dywanie. By znów odnaleźć w sobie radość dziecka i fascynację z czytania Księgi Tysiąca i Jednej Nocy. Opowieści o Szeherezadzie, Aladynie, cudownej lampie oliwnej i dżinie z butelki...Nasz dziecięcy Świat miał wtedy duże oczy i wypieki na twarzy. Byliśmy szczęśliwi swoim dzieciństwem, więc nie dziwcie się, że tam wracamy. Niesieni swoimi marzeniami, wyobraźnią i uśmiechem. Może to już ostatni raz?

Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do udziału w kolejnych naszych konkursach.

Partnerzy konkursu "Alladyn":