Szanowny Widzu Heliosa,

Na naszych stronach używamy technologii, takich jak pliki cookie, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również nasi Zaufani Partnerzy, którzy chcą reklamować treści dopasowane do Twoich preferencji. W związku z wejściem w życie od 25 maja 2018 roku Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane popularnie jako „RODO”) chcielibyśmy zapoznać Cię z poniższymi informacjami zanim przejdziesz do naszej strony. Klikając w link „Przejdź do strony” lub zamykając to okno lub korzystając dalej ze strony zgadzasz się na postanowienia opisane tutaj.

Przejdź do strony »

Wydarzenia

Szczegóły

Kultura Dostępna / krytyk poleca

Kultura Dostępna / krytyk poleca

Krytyk filmowy i teatralny Łukasz Maciejewski co tydzień będzie Państwu polecał najnowsze propozycje filmowe w ramach Kultury Dostępnej.

KUP BILET – WCZEŚNIEJ KUPUJESZ, WIĘCEJ ZYSKUJESZ

Lubin – Helios
TEŚCIOWIE
TEŚCIOWIE

Od lat: 15, Czas trwania: 82 min.
Produkcja: Polska [2021]

Zwiastun

Treść

TEŚCIOWIE

REŻ. JAKUB MICHALCZUK

Ostatnie lata, czy wręcz dekady w polskim kinie pokazały, że chociaż polscy kinomani wciąż czekają na dobre rodzime komedie, przy których będą mogli się pośmiać (również z samych siebie), to udanych filmów tego rodzaju jest jak na lekarstwo. Typowe polskie komedie, nie tylko tak zwane komedie romantyczne, powstają według określonego schematu. W skrócie chodzi o magiczny czas (najchętniej bajkowe święta Bożego Narodzenia), magiczną przemianę negatywnego bohatera w aniołka, a w końcu magicznych, wciąż tych samych, aktorów. Wszystkie te filmy, również tytuły, w których obowiązkowo musi pojawić się wyraz „miłość”, ewentualnie „kochaj”, z czasem zlewają się w jeden tytuł. Grają w nim Tomasz Karolak, Małgorzata Kożuchowska oraz Piotr Adamczyk, a prawda jest taka, że kiedy nam smutno, nie sięgamy wcale po nowe tytuły, tylko wracamy do nieśmiertelnych komedii Juliusza Machulskiego czy Stanisława Barei.
Na szczęście sytuacja powoli zaczyna się zmieniać. Zaczynają powstawać również komedie z wyższej półki, dla których właściwszym punktem odniesienia byłby bardziej Woody Allen niż „American Pie”. Tacy byli niedawni „(Nie)znajomi”, tacy są świetni „Teściowie” w reżyserii Jakuba Michalczuka.

Zaczęło się od teatru. Nie jest to częsta droga. Transfer z teatru do filmu sprawdza się rzadko. Oba światy operują bowiem odmiennym charakterem. Sztuki pisane do teatru są siłą rzeczy w większości kameralne, rozgrywają się w zamkniętej przestrzeni, operują bon motem, dowcipnym szlagwortem stymulowanym energią wytwarzającą się pomiędzy widownią a sceną. W kinie bardzo trudno zbudować tego typu intensywność. Czasami się jednak udaje, a „Teściowie” Marka Modzelewskiego są najlepszym przykładem. Modzelewski już od wielu lat buduje sobie w polskim teatrze osobną pozycję. Pisze dramaty współczesne, porusza w nich tematy ważne i trudne, znajdując jednak dla swoich opowieści ciekawą, groteskową, ironiczną formułę dialogową. Sytuuje się gdzieś pomiędzy Mrożkiem, Różewiczem, a Głowackim. To bardzo dobre towarzystwo.

Sukcesem był zwłaszcza jeden z ostatnich dramatów Marka Modzelewskiego, zatytułowany „Wstyd”, grany do dzisiaj z sukcesem w warszawskim Teatrze Współczesnym (w gwiazdorskiej obsadzie Braciak, Suchora, Jakus i Kuna). To właśnie sukces warszawskiego przedstawienia sprawił, że pojawił się pomysł na ekranizację dramatu. Film kręcono w pandemii, dzięki czemu w tej weselnej komedii omyłek, dostępne dla ekipy było całe wnętrze kultowego hotelu „Polonia”. Podobnie jak w przedstawieniu, również w filmie, najważniejsze są relacje między bohaterami, sztuka dialogu, ale kiedy ma się na pokładzie najlepszych z najlepszych aktorów: z jednej strony Izabelę Kunę i Adama Woronowicza, z drugiej Maję Ostaszewską i Marcina Dorocińskiego jako dwie małżeńskie pary zgrupowane na wielkim weselu, na którym zabrakło jedynie pary młodych, to ma się już połowę sukcesu. Aktorzy są świetni, tekst znakomity, resztę załatwia reżyseria Michalczuka i zwłaszcza zdjęcia Michała Englerta. To właśnie zdjęcia, sztuka operatorska, jest piątym aktorem filmu. Dzięki Englertowi i jego pomysłowości w ogrywaniu przestrzeni hotelu „Polonia”, nawet przez moment nie mamy poczucia, że oglądamy sztukę telewizyjną. To kino pełną gębą. Gębą uśmiechniętą i usatysfakcjonowaną z obejrzenia najlepszej polskiej komedii sezonu. 

Łukasz Maciejewski - filmoznawca, krytyk filmowy i teatralny. (foto: Marcin Oliva Soto)

Członek Europejskiej Akademii Filmowej, Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych ("AICT") oraz Federacji Krytyków Filmowych ("Fipresci"). Dyrektor programowy festiwalu "Kino na Granicy" w Cieszynie. Wykładowca na Wydziale Aktorskim w Szkole Filmowej w Łodzi. Autor wielu książek ("Przygoda myśli", "Aktorki. Spotkania", "Wszystko jest lekko dziwne", "Flirtując z życiem"), stały współpracownik kilkunastu czasopism, ekspert Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, telewizji HBO, stały komentator "Tygodnika Kulturalnego" w TVP Kultura. Laureat wielu nagród i wyróżnień dziennikarskich: między innymi statuetki "Uskrzydlony", "Dziennikarskiej Weny" oraz "Złotej Róży" za "nową jakość w krytyce filmowej". W 2015 opublikował tom esejów "Aktorki. Portrety"