Informacja o plikach Cookie

Nasza strona korzysta z cookies i pochodnych technologii m.in. w celach statystycznych, reklamowych, badawczych oraz dostosowania jej zawartości do potrzeb użytkowników. Używanie witryny bez zmiany dotyczących ich ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż pliki cookies będą przechowywane na Twoim urządzaniu. Zawsze jednak możesz zmienić te ustawienia . Dodatkowe informacje znajdziesz w naszej Polityce prywatności.

Wydarzenia

Szczegóły

Kultura Dostępna / krytyk poleca

Kultura Dostępna / krytyk poleca

Krytyk filmowy i teatralny Łukasz Maciejewski co tydzień będzie Państwu polecał najnowsze propozycje filmowe w ramach Kultury Dostępnej.

"PITBULL. NOWE PORZĄDKI"

"Pitbull. Nowe porządki" to na pewno nie jest kino gangsterskie spod znaku Martina Scorsese czy Briana DePalmy. Nawet Władysław Pasikowski z "Psami" czy z "Krollem" prezentuje się przy "Pitbullu" niczym krawiec haute cuture przy wyszczekanym sprzedawcy hot dogów. Czy to zarzut? Niekoniecznie.

Patryk Vega, twórca pierwszego "Pitbulla", ale i na przykład "Ciacha", niczego nie udaje. Nakręcił sprawny, komercyjny film, żerujący na najprostszych, żeby nie powiedzieć prostackich zachowaniach, bohaterów, ale jednocześnie oddający żywy, chociaż pewnie nieco przerysowany obraz rodzimego półświatka. Vega zna temat dobrze. Nakręcił "Służby specjalne", publikuje również wydawnicze bestsellery na temat mafijnych porachunków, a wieloletnia praca przy projektach z założenia komercyjnych, pozwoliła mu na znakomite wyczucie zapotrzebowania widzów.

"Pitbull. Nowe porządki" okazał się strzałem w dziesiątkę. To był wielki kinowy hit. Wprawdzie entuzjaści kultowej pierwszej części mogą poczuć się nieco rozczarowani, że bohaterowie "Pitbulla" z 2005 roku pojawiają się w o wiele mniejszych rolach, jak Gebels grany przez Andrzeja Grabowskiego, albo wyłącznie w epizodach. Do znanego teamu dołączyły przecież nowe, równie ciekawe twarze. Nie zmieniło się natomiast podejście. Nikt nie udaje "Mimi Vice". Policjanci są ciągle niedofinansowani, częściowo skorumpowani, nie jest idealnie.

Poza wiodącym prym, przystojnym, ale trochę drętwym komisarzem "Majami", granym przez Piotra Stramowskiego (jego znak rozpoznawczy to irokez), najciekawsza aktorsko jest jednak " zła strona" uosabiana przez gangstera Babcię, w tej roli Bogusław Linda, czy psychopatę Zupę, w błyskotliwej roli Krzysztofa Czeczota.

Dla mnie jednak największą niespodzianką filmu była rola Mai Ostaszewskiej. Wybitna aktorka teatru Warlikowskiego i Lupy, kolejny raz udowadnia, że nie ma ról, których by nie zagrała. Jako gadatliwa dresiara z ambicjami kradnie całe show. W jednej ze scen filmu mówi na przykład: „Tatuaż ma duże znaczenie. Ja na przykład mam komara. - Gdzie? - Na tyłku. - A od czego komar? - Od bzykania ...”

Łukasz Maciejewski - filmoznawca, krytyk filmowy i teatralny. (foto: Marcin Oliva Soto)
Członek Europejskiej Akademii Filmowej, Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych ("AICT") oraz Federacji Krytyków Filmowych ("Fipresci"). Dyrektor programowy festiwalu "Kino na Granicy" w Cieszynie. Wykładowca na Wydziale Aktorskim w Szkole Filmowej w Łodzi. Autor wielu książek ("Przygoda myśli", "Aktorki. Spotkania", "Wszystko jest lekko dziwne", "Flirtując z życiem"), stały współpracownik kilkunastu czasopism, ekspert Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, telewizji HBO, stały komentator "Tygodnika Kulturalnego" w TVP Kultura. Laureat wielu nagród i wyróżnień dziennikarskich: między innymi statuetki "Uskrzydlony", "Dziennikarskiej Weny" oraz "Złotej Róży" za "nową jakość w krytyce filmowej". W 2015 opublikował tom esejów "Aktorki. Portrety"